Cyclocross, czyli runmageddon na dwóch kołach

Cyclocross, czyli runmageddon na dwóch kołach

Las lub specjalny tor, woda, lód i masa błota. Koszmar? Przeciwnie. To idealne warunki do cyclocrossu. Jak zacząć przygodę z CX? Radzi mistrz Polski kategorii masters.

Biegacze mają swoje ultra biegi, a kolarze cyclocross. Na czym polega fenomen sportu, który lata temu pokochali m.in. Belgowie, Holendrzy i Francuzi? – Być może na tym, że końcowy rezultat to suma wielu elementów: sprzętu, techniki, kondycji, a odkrywanie ich przynosi wielką satysfakcję. Co ważne, nie trzeba być najsilniejszym, żeby być najlepszym – mówi Piotr Rakiewicz, mistrz Polski kategorii masters w cyclocross.

Rower? Już go masz

Cyclocross to przede wszystkim przygoda towarzysząca przeciwnościom pokonywanym na trasie: podjazdy, zjazdy, zalegający śnieg, błoto, a nawet specjalnie przygotowane schody. Wszystko do pokonania na dwóch kołach i własnych nogach – najlepiej zimą. – To czyni CX dość specyficzną dyscypliną kolarską. Nie każdemu będzie odpowiadała szosowa pozycja na krętych ścieżkach i stromych podjazdach. Aby uniknąć rozczarowań, warto spróbować jazdy przełajówką w terenie, zanim podejmie się decyzje o kupnie własnego roweru – mówi Piotr Rakiewicz. Jak dodaje, kwestiami w rodzaju zmniejszonej długości ramy, czy szerokości ogumienia należy się zająć dopiero po upewnieniu, że przełaje to „właśnie to”.

Co na treningi?

Przełaje to przede wszystkim ciężka praca nad samym sobą – im więcej treningów, tym lepsza technika jazdy i kondycja, a co za tym idzie lepsze wyniki. Panujące o tej porze roku warunki – krótkie dni i szybko zapadający zmrok – sprawiają, że niezwykle istotną rolę odgrywa kwestia bezpieczeństwa. – Szybkie wypatrzenie nierówności, uskoków czy korzeni, gdy poruszamy się po lesie, ma istotny wpływ na końcowy rezultat. Dlatego kompletując wyposażenie warto pamiętać o solidnym źródle światła – mówi Piotr Rakiewicz. W przypadku cyclocrossu oświetlenie przede wszystkim musi cechować wysoka odporność na wilgoć, błoto, a nawet upadki. – W takim przypadku należy zwrócić uwagę na normę wodoodporności IPX – im wyższa, tym lepiej. W konkurencjach, gdzie liczy się każda sekunda warto wybrać lampkę o dalekim zasięgu światła – mówi Cyprian Lemiech, ekspert ds. oświetlenia przenośnego w firmie Mactronic. Rower już mamy, akcesoria dobrane, czas zająć się wyborem stroju.

W szafie przełajowca

Ten musi zapewnić ciepło zimą nawet przez 90 minut, a jednocześnie dawać swobodę ruchu. Zaczynających przygodę z przełajami może interesować kwestia obuwia. Zwykłe buty MTB poradzą sobie wyśmienicie. Oczywiście bardziej ambitne osoby mogą zainwestować w wyższe modele dające dużą sztywność podeszwy, wysoką stabilność
i lepszy transfer energii podczas pedałowania. Trzeba też pamiętać, że poruszając się z ramą na ramieniu „traci się” oświetlenie na kierownicy – potrzebne jest więc dodatkowe źródło światła w postaci np. lampki czołowej z regulacją kąta głowicy.
Taki model lampki daje gwarancję, że światło zawsze pada tam, gdzie akurat patrzymy. Wystarczy szybki ruch ręką, by zmienić kąt padania światła na najbardziej odpowiadający w danej chwili – dodaje ekspert Mactronic.

Wybierz swoją trasę

Zanim wybierze się start na profesjonalnej trasie, warto potrenować we własnym zakresie. Gdzie? Świetnie sprawdzają się tereny leśne, ale również wały wzdłuż rzek, na których można trenować strome podjazdy lub jazdę po trawersach. – Agrafki
i ciasne nawroty można ćwiczyć na mokrej trawie czy ubitym śniegu, świetnie nadają się do tego kręte leśne ścieżki. Jeśli dołożyć do tego odcinki piaszczyste, mamy niemal kompletny tor
– mówi Piotr Rakiewicz. Trenować można indywidualnie lub grupowo – biorąc udział w tzw. „ustawce” czyli wspólnej jeździe, umawianej przez fanów przełajów w mediach społecznościowych.

Gotowi do startu

Przed startem nie można zapominać o rozgrzewce. Liczy się również wcześniejsze poznanie trasy. – Warto mieć ze sobą zapasowe ubranie, by po rozgrzewce nie marznąć w mokrym stroju czekając na start. Sam sprzęt nie wymaga specjalnego przygotowania – wystarczy się przebrać i można ruszać w teren – podsumowuje Piotr Rakiewicz.

Udostępnij

Comments are closed.