Tymoteusz Łopaczyk i Sławomir Grabowski – Bebson Gold Team (wywiad)

Tymoteusz Łopaczyk i Sławomir Grabowski – Bebson Gold Team (wywiad)

21-letni Tymoteusz Łopaczyk jest dopiero na początku swojej drogi zawodniczej, jednak w ostatnim czasie odniósł kilka znaczących sukcesów, które pozwalają wierzyć, że jest na właściwej drodze, aby w przyszłości zostać jednym z czołowych zawodników MMA w Polsce. W rozmowie z nim i jego trenerem, założycielem klubu Bebson Gold Team — Sławomirem Grabowskim, zapytaliśmy o jego plany na przyszłość oraz o początki klubu w Bielawie.

 

FightExpert: Ostatnie miesiące były dla ciebie dość intensywne sportowo.
Tymoteusz Łopaczyk: Zgadza się. Jeszcze w 2016 roku wygrałem dwie, moje pierwsze, zawodowe walki. Wywalczyłem również dwa mistrzostwa Polski w MMA. Pierwsze w grudniu zeszłego roku na ALMMA 125 i kolejne podczas Amatorskich Mistrzostw Polski w marcu na FORUM MMA w Warszawie. Więc rzeczywiście można powiedzieć, że ostatni okres był obfity w starty i ważne dla mnie zwycięstwa.

Jak trafiłeś na pierwsze treningi sportów walki?
TŁ: Moja historia to chyba klasyczny przypadek chłopaka, którego życie pchnęło w sporty walki. Po prostu kiedyś zostałem pobity i stwierdziłem, że trzeba nauczyć się samoobrony, żebym następny razem umiał sobie poradzić w podobnej sytuacji.

Dlaczego akurat wybrałeś MMA?
TŁ: Początkowo zapisałem się na zapasy, ale mój kolega namówił mnie, żebym poszedł z nim na zajęcia z Brazylijskiego Jiu Jitsu i tak trafiłem do Bebson Gold Team. Tam natomiast poza BJJ były również zajęcia z boksu i trenerzy zobaczyli, że dobrze radzę sobie w stójce i zasugerowali mi, żebym spróbował MMA i tak się zaczęło.
Sławomir Grabowski: Pamiętam, jak Tymek do nas przyszedł pierwszy raz. Miał wtedy 14 albo 15 lat i musiał pytać rodziców, czy może u nas trenować. Tymek, praktycznie jest z nami od samego początku swojej sportowej drogi, więc można powiedzieć, że jest moim wychowankiem.

Skąd pomysł, żeby w takiej małej miejscowości jak Bielawa stworzyć akurat klub MMA?
SG: To wynikło z pasji i zafascynowania Brazylijskim Jiu Jitsu. Droga do powstania klubu była długa i skomplikowana. Najpierw ja zacząłem trenować BJJ, ponieważ zafascynowało mnie jak techniczny i inteligentny jest ten sport. Na początku trenowałem trochę w Bielawie u takiego studenta AWF-u, jeździłem też do Szczecina do Mariusza Linke. Następnie obok swojego domu przystosowałem takie małe pomieszczenie na salę do treningów, ale to było tak bardziej na własny użytek, żeby doszkalać sobie różne techniki. Jednak po namowach „Manolo” przerodziło się to w klub, do którego zaczęło przychodzić coraz więcej osób z Bielawy i z okolicznych miejscowości. Znalem kilka osób, które prowadziły już zajęcia w Bielawie, więc zaproponowałem im współpracę. Wspólnie z Adrianem Krolak, który jest trenerem stójki i świętej pamięci Robertem Luboch zaczęliśmy działać jako Bebson Gold Team. Teraz Bielawa ma prawdziwy klub sportów walki, w którym można trenować boks, jiu jitsu, zapasy, kickboxing, judo – jednym słowem, MMA.

Jak okoliczni mieszkańcy patrzyli na to, że trenujecie sporty walki, MMA?
SG:
Na początku patrzyli na nas trochę „z byka”. Wiesz, mówili że szkolę łobuzów, że to fabryka bandytów. Jednak po kolejnych naszych sukcesach, zaczęło się to wszystko zmieniać. Obecnie zapraszają nas na pokazy do szkół, kilku naszych zawodników otrzymuje nawet stypendium od miasta. Także jest dobrze. Miasto również przekazało nam salę, którą sami wyremontowaliśmy i działamy teraz jako stowarzyszenie. Ja wykonuję, można to nazwać, wolny zawód i mam z czego żyć, więc działamy w 100% charytatywnie. W klubie nikt nie zarabia, a wszystkie pieniądze inwestujemy w rozwój klubu i promocję sportu w Bielawie.

Tymek, kiedy stoczyłeś swoją pierwszą walkę w MMA?
TŁ: To było trzy lata temu jak miałem 18 lat.

Jak zareagowali twoi najbliżsi, jak im powiedziałeś, że będziesz walczył w MMA?
TŁ: To trochę śmieszna historia, ponieważ nic nie mówiłem moim rodzicom na początku o tym, że jadę na jakieś zawody. Dopiero jak wróciłem ze złotym medalem, to powiedziałem im, że biłem się w MMA.
SG: Tymek pochodzi z naprawdę dobrego domu. Rodzice zawsze bardzo się o niego martwili. To dobry chłopak, dobrze wychowany. Ma też fajną dziewczynę, która wspiera go w tym, co robi, a to jest bardzo ważne dla każdego młodego zawodnika.

Rozumiem, że teraz rodzice już wiedzą na bieżąco o twoich startach i sukcesach?
TŁ: Tak. Rodzice bardzo mi dopingują i mi pomagają, żebym mógł kontynuować swoją pasję i żebym mógł nadal trenować i walczyć. Otrzymuję od nich naprawdę dużo wsparcia.

Co robisz poza MMA, pracujesz, uczysz się?
TŁ: Jestem dopiero na początku swojej drogi, więc, żebym mógł trenować, muszę również pracować, żeby mieć, z czego się utrzymać. Staram się tak łączyć pracę z treningami, żeby odbyć dwa treningi dziennie. Jednak nie zawsze mi się to udaje i czasami robię tylko jeden. W weekendy zazwyczaj odpoczywam.

Czyli swoją przyszłość na poważnie wiążesz z MMA?
Tak. Teraz chciałbym skupić się tylko na startach zawodowych, ponieważ myślę, że jestem już na to gotowy. Obecnie skupiam się na ciężkich treningach i czekam na propozycje ciekawych walk.
SG: Pomimo młodego wieku, on jest bardzo ułożony i wie, czego chce. To jest osoba, która wiąże swoją przyszłość ze sportem i widać, że robi wszystko, żeby zrealizować swój cel.

Powiedz zatem coś więcej o swoim zawodniku. Zareklamuj go.
SG: Tymek jest naszym najlepszym owocem i jakby dowodem na to, że potrafimy trenować. Bardzo umiejętnie łączy techniki stójkowe z elementami BJJ. Jest zawodnikiem, który z powodzeniem mógłby toczyć walki bokserskie. Jest bardzo perspektywiczny, bardzo odważny i nie boi się wyzwań. Dodatkowo jest bardzo silny, pomimo tego, że wygląda bardzo niepozornie, bo nie jest jakoś specjalnie umięśniony, a z twarzy nie wygląda na zabijakę, tylko raczej na grzecznego chłopca. Jak wchodzi do klaki, a naprzeciw niego stają takie „chłopy”, które wyglądają jak kulturyści, to fajnie to wygląda, jak po chwili Tymek ich wszystkich wynosi do góry i rzuca (śmiech).

W której płaszczyźnie czujesz się najlepiej podczas walki?
TŁ: Uważam, że jestem kompletnym zawodnikiem, ale trochę lepiej czuję się w parterze i może dlatego często staram się sprowadzać walkę do tej płaszczyzny i tam ją kończyć.
SG: Tymek jest bardzo dobry w każdej płaszczyźnie. Jest bardzo dobrze rozwinięty boksersko, o czym już wspominałem, więc nie boję się o niego w stójce. Jeśli chodzi o parter, to właśnie niedawno otrzymał nominację na brązowy pas w BJJ, więc to chyba mówi samo za siebie. Jeździmy również na sparingi do Rio Grappling – to jest najlepszy klub we Wrocławiu i Tymek sparuje tam z naprawdę dobrymi zawodnikami jak choćby Michał Michalski.

Gratuluję nominacji na brązowy pas. Musisz być bardzo zadowolony, ponieważ to kolejny twój sukces w ostatnim czasie.
TŁ: Dziękuję. Bardzo się cieszę z tej nominacji i jestem zadowolony z zaufania, jakim obdarzył mnie trener. Doszedłem do tego ciężką pracą, startami na zawodach i kolejnymi wygranymi, bo nie można być tylko mistrzem na treningu.

W jakiej kategorii wagowej docelowo będziesz teraz walczył?
TŁ: Myślę, że 84 kg.
SG: Jego waga jeszcze niedawno wynosiła 106 kg. Następnie zbił do 93 kg, jednak jego warunki fizyczne nie pozwalają mu na to, aby bić się w tej kategorii wagowej, ponieważ przy swoim wzroście bardzo często trafiałby na dużo wyższych zawodników. Obecnie Tymek waży 84 kg i w takiej kategorii wagowej już będzie walczył. Wagę zbił bardzo naturalnie i bez problemu ją trzyma, także, jeśli nawet otrzymałby jakąś ciekawą ofertę walki do 77 kg, to myślę, że jest w stanie spokojnie zejść do tej wagi, bo jest jeszcze z czego zrzucać.

Jest ktoś w świecie sportów walki, kto cię inspiruje?
TŁ: Dla mnie wzorem do naśladowania są moi trenerzy Sławek, Adrian i śp. Rober. To oni mnie najbardziej motywują i inspirują do ciężkiej pracy.

Wiesz, że w dzisiejszym MMA trzeba być również trochę showmanem, żeby promotorzy i co najważniejsze kibice cię zauważyli, a nie tylko grzecznym chłopcem.
TŁ:
Na razie skupiam się na ciężkich treningach i moim poziomie sportowym, to jest dla mnie najważniejsze. Na show, jak trzeba będzie, to również przyjdzie czas (śmiech).

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów. Chcesz komuś podziękować, kogoś pozdrowić?

TŁ: Dziękuję Bogu za zdrowie i siłę. Dziękuję moim trenerom – Sławomirowi Grabowskiemu i Adrianowi Krolak, za prowadzenie, zaangażowanie i poświęcony czas. Dziękuję również rodzinie oraz dziewczynie za wsparcie, władzom miasta Bielawa oraz sponsorom, dzięki którym mogę spełniać marzenia – Bartek Pasek Medis Warszawa oraz Tomasz Smoliński FHT Smoliński. Dziękuję także wam za zainteresowanie moją osobą.

 

FightExpert Magazine nr 7

Udostępnij

Comments are closed.