„Na walkę o pas jestem gotowy zawsze” – wywiad z Romanem Szymańskim

„Na walkę o pas jestem gotowy zawsze” – wywiad z Romanem Szymańskim

Perspektywiczny zawodnik młodego pokolenia z olbrzymim jak na swój wiek doświadczeniem. W swojej karierze sportowej odnotował już liczne sukcesy na ringach boksu amatorskiego oraz na grapplerskich matach. Od kilku lat realizuje się, startując w zawodowym MMA. Był w posiadaniu mistrzowskiego pasa federacji Fight Exclusive Night, a obecnie występuje w okrągłej klatce KSW. Po dwóch zwycięstwach w nowej organizacji nie ukrywa, że jest gotowy na walkę o najwyższe trofeum, czyli mistrzowski pas federacji KSW w wadze piórkowej.

 

Skąd wzięło się u ciebie zainteresowanie MMA?
MMA interesuję się praktycznie od zawsze. Pamiętam, jak oglądałem w telewizji zagraniczne gale największych federacji MMA. Można powiedzieć, że od pierwszego kontaktu z MMA bardzo zainteresowała mnie ta dyscyplina sportowa.

Czy jest ktoś, kto w jakiś sposób wpłyną na twoje zainteresowanie sportami walki? Czy masz jakieś autorytety, za którymi podążasz?
Może autorytety to za dużo powiedziane, ale na pewno jak zaczynałem interesować się MMA, to lubiłem oglądać walki Chucka Liddella i Randy Couture. Myślę, że ci dwaj zawodnicy wpłynęli na moje zainteresowanie tym sportem.

Przed startami w MMA, występowałeś wielokrotnie na ringach bokserskich. Jak zaczęła się twoja przygoda z boksem?
W klubie, w którym trenowałem Brazylijskie Jiu Jitsu, był również trener od stójki. To on zauważył, że dobrze się ruszam także w tej płaszczyźnie i zaczął mnie trenować. Następnie zaprowadził mnie do klubu typowo bokserskiego i tak zaczęła się moja przygoda z boksem.

Dlaczego pomimo sukcesów, jakie odnosiłeś w boksie, zdecydowałeś się jednak na karierę w MMA?
Jak skończyłem szkołę w wieku 19 lat, zacząłem się zastanawiać co dalej. Musiałem zdecydować czy lepiej będzie walczyć w boksie, czy jednak wiązać swoją przyszłość z MMA. Z racji tego, że boks był znacznie bardziej popularny w tamtym czasie, to również konkurencja wśród zawodników była znacznie większa. Poza tym, żeby osiągnąć sukces w boksie amatorskim nie wystarczą tylko twoje umiejętności, muszą… jakby to powiedzieć …muszą pomagać ci nawet ściany. MMA było znacznie młodszą dyscypliną, w której własnymi siłami można było się przebić. Musiałem również myśleć o kwestiach finansowych, ponieważ swoją przyszłość wiązałem ze sportami walki, musiałem wybrać tę dyscyplinę, z której będę mógł się utrzymać.

Czy aktualnie żyjesz tylko ze sportu?
Tak. Już od jakiegoś czasu utrzymuje się tylko i wyłącznie z MMA.

Niedawno odszedłeś z FEN do KSW, co nie spodobało się właścicielom tej pierwszej federacji. Czy jest już wszystko wyjaśnione w tej kwestii?
Z mojej strony nie było żadnych niejasności w tej sprawie od samego początku. Prezes Jóźwiak niepotrzebnie wywołał awanturę. Aktualnie jestem zawodnikiem KSW i dla tej federacji stoczyłem już dwie walki. Nie otrzymałem dotąd żadnego listu czy też maila, ani też nikt się ze mną bezpośrednio nie kontaktował z poprzedniej federacji, więc uważam sprawę za zamkniętą. Myślę, że niepotrzebny był ten cały krzyk, czyli gadanie pana Jóźwiaka i to wielkie zamieszanie, gdy zaczynałem współpracę z KSW.

Tak jak wspomniałeś, w KSW masz już na koncie dwie wygrane walki. Czy zatem chciałbyś otrzymać szansę walki o pas?
Ja na walkę o pas jestem gotowy. Jak przychodziłem do KSW, to od razu mówiłem, że dla mnie nie ma to znaczenia czy będzie to 2, 3 czy 5 walka, ja jestem gotowy na walkę o mistrzowski pas w każdej chwili. A kiedy to się stanie, to już zależy od właścicieli KSW, to oni zdecydują. Ja, w każdym razie, mogę jeszcze raz to powiedzieć, do walki o pas jestem gotowy w każdej chwili.

Jeden z twoich występów w nowej federacji, to występ na eksperymentalnej w Polsce gali LIVE IN STUDIO. Jakie są twoje wrażenia z tej, nazwijmy to „kameralnej gali” ?
Muszę powiedzieć, że atmosfera na gali była bardzo fajna i ogólnie bardzo fajne przedsięwzięcie. Różnica pomiędzy występami na wielkich galach a tą w studiu telewizyjnym jest taka, że w studiu lepiej słyszysz swoich kibiców, będąc w klatce. Z racji tego, że dużą część publiczności stanowili moi znajomi i przyjaciele, dokładnie słyszałem, jak mi kibicowali i co do mnie krzyczeli. Podobało mi się również to, że można było przed i po gali wyjść do publiczności i normalnie ze wszystkimi porozmawiać. Na dużych eventach nie da się tego zrobić, a nawet jest to wręcz zabronione. Podsumowując, gala na duży plus i jeśli KSW będzie jeszcze raz organizowało galę w tej właśnie formie, to ja bardzo chętnie na niej zawalczę.

Przed występami w KSW kilka wcześniejszych walk stoczyłeś w klatkoringu. Czy odczułeś dużą różnicę, walcząc w okrągłej klatce po raz pierwszy?
Jeśli chodzi o mnie, to zamiana klatkoringu na okrągłą klatkę bardzo mnie cieszy. Jestem zawodnikiem, który lubi walczyć z dystansu, lubię skracać i odchodzić na boki i w dużej okrągłej klatce jest mi znacznie łatwiej walczyć w ten sposób, niż w kwadratowym ringu. Wydaje mi się, że ta zmiana pozytywnie wpłynie i na mnie i na mój sposób walczenia. Klatka dużo bardziej mi odpowiada.

Czy kategoria piórkowa, czyli 66 kg to już będzie ta kategoria wagowa, w której będziesz teraz walczył?
Tak jest. Zszedłem do kategorii 66 kg i w niej czuję się bardzo dobrze. Wygrałem w niej 2 walki i w tej kategorii będę toczył kolejne boje. Nie miałem żadnych problemów ze zrobieniem wagi, więc spokojnie mogę kontynuować swoją przygodę z MMA w tej kategorii.

Jak wyglądało u ciebie zbijanie wagi?
Tak jak powiedziałem. Ze zbiciem tych kilku kilogramów nie miałem żadnego problemu. Mam ułożoną dietę i w połączeniu z normalnymi treningami zrobiłem tę wagę. Nie musiałem się specjalnie skupiać nad tym, czy jakoś katować. Zrobiłem to w bardzo naturalny sposób.

Poza boksem odnosiłeś również sukcesy w BJJ. W której płaszczyźnie czujesz się lepiej podczas walk MMA?
Reprezentuję Linke Gold Team, więc jakby na papierze wywodzę się z BJJ, ale z racji tego, że również byłem w kadrze Polski w boksie to mam naprawdę duże doświadczenie w walkach w stójce. Czy walka w klatce toczy się w parterze, czy w stójce to tak naprawdę nie robi to na mnie większego wrażenia. Mogę praktycznie walczyć w każdej płaszczyźnie i tylko ode mnie to zależy, co przygotuję pod danego przeciwnika.

Jesteś bardzo często nagradzanym zawodnikiem. Dwukrotny laureat Heraklesów, liczne bonusy za walkę wieczoru. Czy te wszystkie nagrody w pewien sposób nie wywierają na ciebie presji, że musisz teraz walczyć już na pewnym poziomie, czy może raczej wpływają na ciebie pozytywnie, motywując do jeszcze większego wysiłku?
Takie nagrodzone walki na pewno motywują, jak zresztą każda walka w moim przypadku, do jeszcze cięższych treningów i do dążenia bycia lepszym w tym, co robię. Ale rzeczywiście jest coś takiego, że wychodząc do walki myślę sobie „Kurcze, fajnie byłoby otrzymać kolejnego bonusa za walkę wieczoru, podanie czy za nokaut wieczoru”. Za każdym razem chodzą takie myśli po głowie, żeby stoczyć walkę w taki sposób, żeby otrzymać kolejny bonus. Wiesz, to jest bardzo miłe, jak dostajesz takie wyróżnienie kilka razy z rzędu, ale rzeczywiście później masz chęć na kolejne i na kolejne. Jest to cały czas gdzieś z tyłu głowy.

Czyli wychodząc do walki, nie myślisz tylko o tym, żeby wygrać walkę, ale żeby zrobić to w efektowny sposób?
Dokładnie. Zawsze chcę się pokazać z dobrej strony oraz walczyć i wygrywać efektownie. Po mojej ostatniej walce padło dużo słów krytyki, że lekceważyłem przeciwnika, że niepotrzebnie opuszczałem ręce i że to się na mnie zemściło, bo zostałem trafiony kolanem. Ale nie oszukujmy się, gdyby to kolano, które tak naprawdę wchodzi jedno na milion, nie doszło celu, to po walce wszyscy by mi gratulowali i chwalili za świetny występ i za to, jak to teraz nazywają „pajacowanie”. A że dostałem kolanem i mnie przytkało, to wylała się na mnie fala hejtu. Ja jednak nic sobie z tego nie robię i nadal będę walczył tak, jak walczę. Zapewniam, że nie zrezygnuję z tego „pajacowania” i w następnych moich występach również zobaczycie wiele efektownych akcji.

Jak zatem oceniasz dzisiejszy rynek MMA? Czy żeby przyciągnąć kibica na galę, wystarczy tylko dobry poziom sportowy zawodników, czy jednak potrzebny jest szum wokół gali – taka promocja w stylu McGregora?
Ja, może do końca nie jestem zwolennikiem takiego szumu, ale na pewno jest to trochę potrzebne, żeby gale się sprzedawał. Jak w każdym sporcie tak samo w MMA potrzebne są pieniądze, a taki szum pomaga. Można to zresztą samemu zaobserwować. Jeśli chodzi o samych zawodników, to każdy z nas jest inny i jest indywidualną częścią tego wszystkiego. Każdy z nas inaczej podchodzi do innych zawodników i inaczej się zachowuje czy reaguje na dane sytuacje. Jeden będzie krzyczał, inny zaś gestami pokaże co myśli na dany temat (śmiech). Wydaje mi się, że kolejnym składnikiem tego całego szumu są media, które nie raz, jeszcze bardziej to wszystko podkręcają i na końcu wychodzi z tego, jeszcze większe show niż jest naprawdę.

Wspomniałeś tutaj o roli mediów w MMA. Jak zareagowałeś na publikację zdjęć twojej dziewczyny, w jednym z serwisów internetowych, w nawiązaniu do twojej walki?
Nie było u mnie na to żadnej negatywnej reakcji. Jestem zawodnikiem, osobą publiczną i muszę liczyć się z takimi sytuacjami. Absolutnie ani ja, ani moja dziewczyna nie byliśmy na to źli. To, że przed chwilą powiedziałem, że media podkręcają czasami różne sytuacje, to nie miałem nic złego na myśli, nie chcę, żeby ktoś mnie źle zrozumiał. Według mnie media podkręcają to w dobrym tego słowa znaczeniu i pomagają nam promować MMA. A wracając do sytuacji z tymi zdjęciami, to nie było z naszej strony żadnej złości i podchodzimy do takich sytuacji z uśmiechem.

Po ostatniej gali KSW 38, udzielając wywiadu, w emocjonalny sposób pozdrowiłeś pewną osobę. Dużo osób to poruszyło, czy chciałbyś powiedzieć coś więcej na ten temat?
Myślę, że nic nie trzeba dodawać. Najważniejsze, że ta osoba wie, co myślę i co o niej powiedziałem. Cieszę się, że mogę w jakiś sposób pomóc w jego walce. Nie ma tu jakby potrzeby wyjaśniać czegokolwiek więcej.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów w KSW i bonusów za kolejne walki wieczoru.
Na koniec chciałbym podziękować ludziom, którzy stoją za firmami – Harley Davidson Poznań, LIN-TECH, DPMSolid Ltd., Albański Raj. Dziękuję za wiarę we mnie i wspieranie w każdej dziedzinie życia.
Pozdrawiam też cały Linke Gold Team oraz wszystkich tych, którzy mi kibicują i dokładają cegiełkę do naszego(!) sukcesu.

 

FightExpert Magazine nr 7

foto. www.kswfoto.com

Udostępnij

Comments are closed.