Artur Szczepaniak: Chcę kiedyś zawalczyć w Polsce przed własną publicznością

Artur Szczepaniak: Chcę kiedyś zawalczyć w Polsce przed własną publicznością

Artur Szczepaniak to młody 21-letni zawodnik MMA mieszkający w Genk. Urodził się w Koninie jednak 9 lat temu wraz z rodzicami i pięciorgiem rodzeństwa przeprowadził się do Belgii. Od 2016 roku spełnia swoje marzenie i startuje w zawodowym MMA. Reprezentuje klub Team Mixfight Genk, a także jest członkiem Team Souwer – legendy K1, Maxa Andy’ego Souwera. Choć Artur mieszka i trenuje poza Polska, to chciałby móc kiedyś zaprezentować się w Polsce przed „własną” publicznością. W zawodowym MMA stoczył 4 pojedynki, wszystkie wygrywając. W zeszłym roku zadebiutował w federacji Cage Warriors, odnosząc zwycięstwo w pierwszej rundzie przez TKO.

Jak długo trenujesz sporty walki i dlaczego zainteresowałeś się właśnie MMA?
Artur Szczepaniak: MMA zacząłem trenować w 2013 roku, więc w wieku 16 lat. Zawsze interesowałem się sportami walki i chyba jak każdy mały chłopiec, marzyłem, żeby zostać wojownikiem. Teraz spełniam swoje marzenie.

Od pierwszego treningu planowałeś starty w tej formule, czy na początku nie myślałeś o zawodowych walkach?
Starty w zawodowym MMA, to był mój cel. Pierwszą zawodową walkę stoczyłem w 2016 roku na gali TFC Warlords 2 w Bridgwater w Wielkiej Brytanii. Moim przeciwnikiem był James Bawden, taki ich lokalny „bohater”. Pokonałem go w pierwszej rundzie przez KO.

W której płaszczyźnie czujesz się najlepiej, jesteś bardziej stójkowym zawodnikiem czy raczej preferujesz walkę w parterze?
W mojej ocenie jestem wszechstronnym zawodnikiem, w każdej płaszczyźnie czuję się swobodnie. Uważam, że podstawą do wygranej walki jest obóz treningowy i odpowiednie przygotowanie. Jestem zapaśnikiem z mentalnością nigdy się nie poddawaj.

Jak oceniasz swoje dotychczasowe osiągnięcia w MMA. Która z dotychczasowych walk najbardziej zapisała ci się w pamięci?
Najważniejszym wydarzeniem w mojej karierze jest z pewnością, moja ostatnia walka. Był to mój debiut w silnej federacji MMA jaką jest Cage Warriors. Na stadionie Lotto Arena w Antwerpii w listopadzie zeszłego roku mogłem zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności, wydarzenie było transmitowane na żywo w wielu krajach i także kibice w mojej kochanej Ojczyźnie mogli mnie oglądać. Ciesze się, że również w Polsce można było zobaczyć jak walczę.

Walka jednak nie trwała długo.
Tak, i skończyła się dla mnie zwycięstwem. Mój przeciwnik to czarny pas w BJJ i natychmiast sprowadził walkę do parteru. Byliśmy jednak na to przygotowani i zachowałem spokój. Ostatecznie pokonałem go przez TKO w 1. rundzie.
Miło wspominam również galę WFL Melvina Manhoefa, która również zrobiła na mnie duże wrażenie. To była pierwsza gala, na której miałem tak wiele obowiązków medialnych. Z jednej strony było to bardzo ciekawe doświadczenie, ale byłem też trochę przez to, bardziej zdenerwowany w tym okresie przed walką. Ostatecznie wygrałem również i tę walkę.

Masz jakieś niemiłe doświadczenia, które spotkały cię w MMA? Obawiasz sie czegoś?
Urazy z pewnością należą do mniej przyjemnej części uprawiania każdego sportu. Oglądając walki MMA, może wydawać się, że ten sport jest bardzo kontuzjogenny, ja jednak na szczęście do tej pory nie miałem żadnych poważnych obrażeń i mam nadzieję, że tak już zostanie. Najmniej lubianym momentem dla mnie jest na pewno zbijanie wagi.

Jakie są twoje plany na 2018 rok?
Moim celem na 2018 rok, to zawalczyć przed polską publicznością, marzę bym mógł na żywo zaprezentować się przed rodziną i fanami. Mój menadżer pracuje nad tym, więc mam nadzieję, że moje marzenie stanie się rzeczywistością. W dalszej perspektywie chciałbym walczyć na takim poziomie, aby móc zająć się tylko startami w MMA. Moim celem jest walczyć dla największej organizacji MMA na świecie. Chcę stać się ikoną sportów walki, z której będzie dumna zarówno Polska, jak i Belgia.

Jak twoja rodzina patrzy na twoje starty w MMA?
Moja rodzina jest dla mnie bardzo ważna i chcę dać im wszystko, co najlepsze. To jest to, o czym mówiłem przed chwilą. Chciałbym walczyć na takim poziomie, abym mógł zajmować się tylko MMA i utrzymać dzięki temu rodzinę. Oni mnie bardzo wspierają w moim dążeniu do celu.

Jak często trenujesz i jak wyglądają twoje treningi?
Trenuję wiele razy w tygodniu różne dyscypliny, bo w MMA musisz być wszechstronny. Stójkę trenuję z Andy Souwer lub Aziz Karaoglu w Düsseldorfie. Sparuję z chłopakami z Niemiec, z obecnymi mistrzami GMC, Lom Ali Eskijew i Kerim Enigzek. BJJ trenuję w Bad Boys Genk, to naprawdę topowy team o wysokich umiejętnościach. Trening siłowy i kondycyjny odbywa się u mojego sponsora Ronny’ego Dassena lub ekipy z Band Camp Meerbusch. A na co dzień trenuję też u siebie w klubie Mixfight Genk.

Wiadomo już coś może odnośnie twoich najbliższych startów?
Po wygranej walce w Cage Warriors musiałem trochę odpocząć i cieszę się wolnym czasem z rodziną i przyjaciółmi. Jak już wcześniej wspominałem, to mój manager zajmuje się ustalaniem terminów walk. Myślę, że do klatki wrócę tak gdzieś w marcu, a najpóźniej w kwietniu tego roku.

Wspominasz o pracy swojego managera, a jak wygląda współpraca ze sponsorami? Masz również sponsorów?
Tak, wielu i jestem im bardzo wdzięczny za wsparcie, jakie od nich otrzymuję. Muszę tutaj wymienić Phantom Athletics, doskonały sprzęt do walki, Sunsurprise Sportstudio Genk zapewniają mi wszystkie niezbędne odżywki, Follow the Fighters wspierają mnie we wszystkich aspektach związanych z mediami społecznościowymi, zajmują się kontaktem z mediami oraz szukają dla mnie sponsorów. Nie mógłbym nie wspomnieć o Athlete Food Coach to moja dieta i zdrowe odżywianie, a także Band Camp Meerbusch, o których mówiłem, gdy rozmawialiśmy o treningu, bo to najlepsze przyrządy do treningu siły i kondycji, a Sportdentist to najlepsze ochraniacze na zęby.

Sporo tego, więc chyba dobrze sobie radzisz. Masz jakichś ulubionych zawodników MMA?
Bez wątpienia Mamed Khalidov. To byłby zaszczyt walczyć na tej samej gali w Polsce!

Gdzie widzisz siebie za 5 lat i czego fani MMA mogą się po tobie spodziewać?
Widzę siebie walczącego z najlepszymi w dużej organizacji MMA. Kibice po mnie zawsze mogą się spodziewać, mojego zaangażowania i poświęcenia w 100% w każdej walce. Chcę dawać dobre walki, pełne akcji, bo kibice na takie czekają. Nie boje się ciężkich pojedynków. Chcę walczyć z najlepszymi o najwyższe trofea, o mistrzowskie pasy największych federacji MMA.

Chciałbym przy tej okazji podziękować ludziom, którzy wspierali mnie i nadal wspierają przy realizacji moich planów. Mojemu klubowi Team Mixfighter Genk, Team Souwer, Aziz Karaoglu z Team Alpha, Lom Ali Eskijew, Kerim Enigzek, Band Camp Meerbusch, Allstars Gym Sweden, Bad Boys BJJ Genk, moim menadżerom Eddy Coutinho i Ian Redan, firmie Phantom Athletics, Ronny Dassen z Sunsurprise, Joey Pernot z Follow the Fighters, Rick Thorsten Sportsdentist, Joany Looijer z Athlete Food Coach i oczywiście mojej rodzinie, przyjaciołom i chyba najważniejsze kibicom! Jeśli zapomniałem o kimś, to przepraszam.

 


Śledź karierę Artura i bądź na bieżąco:
Instagram (@Artur_szczepaniak_official), Facebooku (Artur Szczepaniak).
Na stronach Follow the Fighters również regularnie pojawiają się wszystkie informacje odnośnie Artura: www.followthefighters.nl, Instagram (@followthefighters) lub Facebook (Follow the Fighters).
Ten wywiad jest wspierany przez Follow the Fighters – agencję marketingową dla wojowników.

Udostępnij

Comments are closed.